Arka Bochnia

Nowa siedziba Poradni Specjalistycznej i Telefonu zaufania „Arka” w Bochni

Szanowni Państwo,

miło nam poinformować, że wszystkie zaplanowane wizyty u naszych specjalistów w Bochni odbywają się już w nowej lokalizacji czyli przy ulicy Kościuszki 1/2 (1 piętro). Aby umówić się na indywidualne konsultacje z psychologiem, księdzem psychologiem, pedagogiem, doradcą ds. emerytur i rent, doradcą ds. socjalnych lub konsultantem zespołu wsparcia rodziców dziecka utraconego należy zarejestrować się pod numerem 14 611 95 95 wew. 1. Do zobaczenia!

***
Wszystkim, którzy wspierają nas finansowo przekazując darowizny na cele statutowe Fundacji serdecznie dziękujemy i prosimy o dalszą pomoc. To dzięki Waszej hojności możemy pomagać tym, którzy potrzebują pomocy i wsparcia w różnych trudnościach życiowych:
Fundacja AUXILIUM
Plac Kazimierza Wielkiego 5
33-100 Tarnów
Nr konta – 97 1870 1045 2078 1069 8554 0001
ojciec

Dlaczego tata ma być tatą? – Bogna Białecka

„Nie biegaj, nie rzucaj, to niebezpieczne, nie krzycz, nie gryzmol, czy ty właśnie narysowałeś pistolet? Wyrzuć to natychmiast!” Jakie są skutki sfeminizowania wychowania dzieci? Czy jeszcze jest miejsce na męskość w rodzinie?

Psycholog, naukowiec będący jedną z kluczowych osób, które przyczyniły się do lepszego zrozumienia rozwoju psychologicznego człowieka, Erik Erikson, przeprowadził w latach czterdziestych XX wieku badanie nad sposobem zabawy dzieci. Eriksona uderzył fakt, że gdy wręczono dzieciom identyczny zestaw klocków i kilku innych zabawek, dziewczynki i chłopcy bawili się nimi inaczej. Chłopcy z reguły budowali obiekty zewnętrzne (np. ogrody) wyposażone w wysokie wieże i budynki, samochody i ciężarówki w ruchu. Jeżeli umieszczali figurki ludzi w budowanej konstrukcji, stały w otwartej przestrzeni – na przykład na szczycie wieży. Erikson zaobserwował, że chłopcy wydawali się w naturalny sposób zafascynowani światem zewnętrznym, wysokościami, ruchem, zdobywaniem i podporządkowywaniem sobie świata. Z kolei dzieła dziewczynek z reguły przedstawiały wnętrza budynków. Dziewczynki tworzyły konstrukcje ochraniające grupy ludzi blisko siebie siedzących i rozmawiających. Dziewczynki wydawały się w naturalny sposób zafascynowane światem wewnętrznym – wygodnymi, bezpiecznymi wnętrzami, wypełnionymi ludźmi tworzącymi relacje.

Wiele różnych badań pokazuje, że chłopcy są bardziej w zabawie nastawieni na ruch, działanie, agresywność, zdobywanie panowania nad rzeczami, a dziewczynki z kolei – na budowanie i pielęgnowanie relacji, empatię, troskliwość. Jednak obserwowane przeze mnie współczesne trendy wychowawcze idą w kierunku wychowywania chłopców na dobre dziewczynki i uczenia ojców kobiecego stylu rodzicielstwa.

„Chciałabym, żeby mój mąż był bardziej kobiecy”

Konkretny przykład zwierzenia pewnej mamy: „Niepokoi mnie podejście do dzieci mojego męża. Jest nadmiernie wymagający, naraża dzieci na niebezpieczeństwo. Chciał na przykład pojechać z naszym sześcioletnim synkiem na spływ kajakowy i nocować w namiocie, bez możliwości umycia się w łazience! Kiedy dzieci nie mogą sobie dać z czymś rady, to im pokazuje, jak to zrobić, ale nigdy nie zrobi za nie, nawet gdy płaczą. Chciałabym, żeby był bardziej empatyczny i czuły.”

Próbowałam wytłumaczyć, że jej mąż po prostu robi to, co ojcowie zwykle robią – stawia wymagania i uczy, jak sobie dawać radę w życiu, jednak jej to nie przekonało. „Może kiedyś mężczyźni musieli być twardzi i bezwzględni, ale żyjemy w cywilizowanych czasach i teraz mężczyzna powinien być przede wszystkim dobry w relacjach. To nie dżungla.” 

Z jednej strony tylko ktoś, kto nie stał w kolejce do lekarza specjalisty z NFZ może, moim zdaniem utrzymywać, że bycie twardym i zdolność przetrwania w trudnej sytuacji nie jest potrzebna w naszych czasach, z drugiej strony nie używajmy jako argumentów przejaskrawionych skrajności. Umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami losu i dążenia do celu, mądre wykorzystywanie swych sił, to wszystko jest nam jak najbardziej w życiu potrzebne. A mówiąc wprost – dzieci potrzebują zarówno mamy i taty, obu stylów rodzicielstwa, które się wzajemnie uzupełniają. Większość matek wnosi do wychowania właśnie empatię, czułość, delikatność, rozmowę o uczuciach, ojcowie wnoszą gwałtowne czasem zabawy, siłowanie się, wyzwania. Oczywiście nie możemy tego generalizować. Istnieją rodziny, gdzie role te są bardziej wymieszane i na przykład to mama jest bardziej wymagająca niż tata, jednak w dobrze funkcjonującej rodzinie pojawiają się te wszystkie elementy wychowawcze w formie spójnej, zbalansowanej.

Matczyny styl rodzicielstwa

Matki najczęściej dobrze odnajdują się w roli osoby czułej, troskliwej, wrażliwej na potrzeby dzieci. Badania pokazują na przykład, że jesteśmy bardziej wrażliwe i lepiej odczytujemy emocje niemowląt. Noszenie dziecka pod sercem w czasie ciąży i karmienie sprzyjają tworzeniu silnej emocjonalnej więzi z dzieckiem. Matki więcej też mówią do dzieci, nawet już w okresie niemowlęcym. Uczymy dzieci wyrażania emocji, potrzeb, prawidłowego odczytywania intencji innych ludzi, relacji. Oczywiście, że chłopcy też tego potrzebują się nauczyć. Dlatego matka jest niezbędna zarówno dla córek, jak i synów.

Dużo mówi się ostatnio o rodzicielstwie bliskości, gdzie podstawą wychowania jest tworzenie silnej, pozytywnej emocjonalnej więzi z dzieckiem, dostrojenia do jego potrzeb. Dziecko ma zasadniczo jednego opiekuna – matkę, z którą przebywa większość czasu. Jest to styl rodzicielstwa – a tak naprawdę macierzyństwa, który jak najbardziej polecam we wczesnym dzieciństwie. Jednak dzieciom potrzebne jest coś więcej. W wieku 2 lat rozpoczyna się okres poszerzania doświadczeń, poszukiwania autonomii, oderwania od matki. W tym czasie kluczowa jest rola ojca.

Ojcowski styl rodzicielstwa

Ojcowie generalnie bardziej są skoncentrowani na stawianiu dzieciom wymagań i zachęcaniu do podejmowania wyzwań. Mniej koncentrują się na kwestii dobrego samopoczucia dziecka, czy jego bezpieczeństwa, a bardziej na przygotowaniu do radzenia sobie z wyzwaniami świata zewnętrznego. Z kolei są mniej wrażliwi na sygnały emocjonalne płynące od dzieci. Dla przykładu: znajomy ojciec jednojajowych bliźniąt nie był w stanie ich od siebie odróżnić w niemowlęctwie, podczas gdy jego żona nie miała najmniejszych z tym problemów.

To ojciec pokazuje małemu dziecku świat i pomaga w eksplorowaniu możliwości. Zabawy z ojcem są z reguły bardziej dynamiczne, ekscytujące, dostarczające odrobiny adrenaliny. Szczególnie ważne jest to dla chłopców, bo dzięki temu mogą konstruktywnie spożytkować rozpierającą ich naturalnie energię, ale potrzebują tego też dziewczynki, po to by nabrać pewności siebie, dzięki odnoszeniu sukcesów w radzeniu sobie z wyzwaniami.

Choć ojcowie nie rozmawiają tak dużo z dziećmi jak mamy, zwykle używają bardziej precyzyjnych określeń. Dla wielu mam wydają się „zbyt wymagający”. Czasem wydają się „zbytnio narażać dziecko na niebezpieczeństwo”, jednak naprawdę jest zasadnicza różnica między zabraniem czterolatka przez nieznającego trasy ojca na Orlą Perć, a zabraniem sześciolatka przez znającego trasę (i mającego kartę pływacką) ojca pod namiot na spływ kajakowy.

Ojcowie są też z reguły bardziej skuteczni w dyscyplinie. Gdy dziecko broi, szybko podejmują działania dyscyplinujące, pozostawiając rozmowę o problemie, uczuciach itp. na później. Wiele mam ma problemy z prawidłowym dyscyplinowaniem dzieci, bo dają się wciągnąć w emocjonalne i donikąd nie prowadzące dyskusje.

Dobre rodzicielstwo to harmonijne łączenie obu stylów

Badania pokazują jasno, że ojcowie mają ważną i odmienną od kobiecej rolę w życiu dzieci. Ojcowie nie miewają też z reguły problemu w zauważeniu i docenieniu roli matki w życiu ich dzieci. Dlatego kluczowe pytanie brzmi, jak w harmonijny sposób połączyć te dwa rodzaje rodzicielstwa? Szczególnie w sytuacji, gdy specjaliści promują zasadniczo kobiecy styl wychowania.

Tak naprawdę, to musicie się dogadać. Nie możecie podważać nawzajem swoich decyzji, nie możecie ośmieszać drugiego rodzica w oczach dzieci, podważać jego autorytetu. Jeśli mama i tata mają kompletnie odmienne oczekiwania, dzieci podporządkowują się tej osobie, która jest przez nie spostrzegana jako mająca większą władzę, jednak na dłuższą metę zaczynają manipulować rodzicami, wygrywać ich przeciw sobie, tak by uzyskać to, czego chcą. Nie uczą się empatii i budowania relacji, a manipulowania emocjami innych by uzyskać to czego chcą. Nie uczą się pokonywania trudności tylko kombinowania jak najprościej uzyskać pożądany efekt, nawet kosztem innych osób. Inny zbadany naukowo efekt skonfliktowanych stylów rodzicielskich to zwiększenie prawdopodobieństwa depresji.

Dobrze jest zacząć od znalezienia tych punktów, w których się zgadzacie i na tym budować. Na pewno będą to kluczowe wartości, których oboje chcecie uczyć swoje dzieci. Warto porozmawiać o tym, jak wykorzystać odmienny sposób podejścia do dzieci jaki wnosi do wychowania ojciec i odmienny styl kobiecego rodzicielstwa. Pamiętajmy, że oba są potrzebne i mogą się harmonijnie uzupełniać.

Bogna Białecka – psycholog, szkoleniowiec, redaktor naczelny pytam.edu.pl, prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii (Poznań), autorka książek psychologicznych, głównie o tematyce wychowawczej; publicystka, aktywnie współpracuje z kilkoma wydawnictwami katolickimi oraz Fundacją „Auxilium” prowadzącą Poradnią Specjalistyczną i Telefon Zaufania „ARKA”; prywatnie: żona, matka czwórki dzieci.

Źródło: bognabialecka.pl

buciki

Grupa wsparcia dla rodziców niemowląt i małych dzieci oraz osób spodziewających się dziecka

Szanowni Państwo.

Pojawienie się na świecie dziecka, nawet najbardziej wyczekiwanego, stanowi dla wielu rodziców niemałe wyzwanie. Narodziny to czas wielkich zmian dla całej rodziny, to czas konfrontacji naszych wyobrażeń na temat rodzicielstwa z rzeczywistością. Otoczenie, które ocenia zamiast wspierać oraz media, które lansują niedościgniony obraz idealnej matki/idealnego ojca, sprawiają, że rodzic w obawie przed krytyką, nie rozmawia o swoich trudnościach i z trudem zwraca się po pomoc. Takie osamotnienie coraz częściej prowadzi m. in. do poczucia niskiej wartości rodzica, niekontrolowanych wybuchów złości, czy depresji okołoporodowej.

Grupa wsparcia to miejsce, gdzie osoby znajdujące się na początku drogi zwanej rodzicielstwem, mogą dzielić się swoimi doświadczeniami i trudnościami z innymi. Bezpieczna przestrzeń, gdzie zamiast oceny można spotkać zrozumienie, pozwoli przyglądnąć się sobie i innym w roli Rodzica. Dzięki pracy ze swoimi potrzebami i emocjami (w tym złością), łatwiej i efektywniej można będzie radzić sobie z codziennymi wyzwaniami. Rodzic, który otrzyma wsparcie, sam stanie się wsparciem dla rozwijającego się dziecka.

Grupa wsparcia adresowana jest do rodziców niemowląt i małych dzieci (do 3 roku życia), a także osób spodziewających się dziecka, którzy mierzą się z trudnościami nowej roli oraz chcą zbudować lepszą relację z dzieckiem. Grupa ma charakter półotwarty i długoterminowy (ok. 10 tygodni). Liczba osób w grupie nie może przekroczyć 12. Spotkania odbywać się będą raz w tygodniu w sali konferencyjno-szkoleniowej Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. Żeromskiego w Tuchowie. Czas trwania jednego spotkania to około 2 godziny.

Spotkania grupy wsparcia poprowadzi Monika Dziadosz – Grzesik, pedagog, psychoterapeuta. Pracuje w Zielonym Domku w Krakowie – placówce edukacyjno-terapeutycznej dla dzieci i rodziców; jest wolontariuszką w Poradni Specjalistycznej i Telefonie Zaufania „Arka” w Tarnowie. Prywatnie mama dwójki dzieci w wieku 3 i 5 lat.

Zapisy: tel. 12 444 79 22 wew. 3

Zapraszamy.

róża

Dzieci i młodzież wobec śmierci. O wsparciu w przeżywaniu żałoby – Agnieszka Szymańska

Śmierć kogoś bliskiego to wydarzenie, które zawsze niesie ze sobą bardzo silne przeżycia. Z jednej strony można powiedzieć, że doświadczenie umierania jest pełne po brzegi – bo bardzo wiele w nim emocji, myśli, zdarzeń, patrząc zaś z innej perspektywy, bezpośrednie zetknięcie się ze śmiercią to też niejednokrotnie przeżycie wielkiej pustki, ogołocenia z dotychczasowych schematów przeżywania świata. I choć śmierć jest naturalnym etapem egzystencji człowieka, wydaje się, że w obecnych czasach jej właściwe przeżywanie i rozumienie jest znacząco utrudnione.

Człowiek ponowoczesny, zanurzony w doczesnym „tu i teraz”, nastawiony jest na budowanie swojego dobrostanu fizycznego i psychicznego w oparciu przede wszystkim o wartości materialne. Rzadko, albo wręcz nigdy nie zastanawia się na co dzień nad swoim duchem, nad rzeczywistością wykraczającą poza to, co da się zobaczyć, odczuć i wprost doświadczyć. Kultura w której żyjemy afirmuje młodość, zaprzecza starości, cierpieniu i umieraniu. W obliczu wydarzeń granicznych, takich jak np. nieuleczalna choroba czy śmierć, które same w sobie są przecież złem i niosą lęk, dzisiejszy człowiek nierzadko staje się bezradny, brak mu właściwego punktu odniesienia w ich przeżywaniu.

W nie tak odległej jeszcze przeszłości czymś naturalnym było, że członek rodziny umierał w domu, najbliżsi towarzyszyli mu i żegnali się z nim. Następnie czuwano przy zmarłym, modlono się, następowały ceremonie pogrzebowe. Świadkami tych wydarzeń były też dzieci, które w naturalny sposób oswajały się ze śmiercią i obserwując dorosłych uczyły się, jak sobie z nią radzić. W obszarze tym nastąpiła duża zmiana (opiekę nad terminalnie chorymi i organizację pogrzebu w dużym stopniu przejęły instytucje) i człowiekowi doświadczającemu dziś śmierci, również dorosłemu, niejednokrotnie brakuje wzorców i umiejętności zachowania się, bo często sam wychowywał się już w rzeczywistości, kiedy to najbliżsi umierali w szpitalu, często pod nieobecność rodziny. W sytuacji gdy dziecko czy dorastający młody człowiek jest chroniony przed przeżywaniem smutku i żalu związanego ze śmiercią, w dorosłym życiu unika stykania się z umieraniem i robi wszystko, aby nie myśleć i nie mówić o śmierci. I tym bardziej nie potrafi pomóc innym doświadczającym straty.

Dzieci i młodzież to grupa, która z racji rodzaju aktywności i ilości czasu spędzanego w świecie wirtualnym dodatkowo jest narażona na przyswojenie sobie nieprzystającego do rzeczywistości obrazu śmierci. W kreskówkach, filmach czy grach bywa ona przedstawiana w odrealnionej, komiksowej formie, jest też często śmiercią na niby: stanem odwracalnym, wielokrotnym, nieprawdziwym.

Ze śmiercią zetknie się każdy, wcześniej czy później, całkiem bezpośrednio lub mniej wprost. Częste więc mogą być sytuacje, kiedy z jednej strony dorosły doświadczający śmierci musi zmierzyć się z własnymi ogromnymi przeżyciami związanymi ze stratą, a z drugiej wesprzeć dziecko, które również znalazło się w sytuacji odejścia bliskiej osoby. Nie zawsze wie, jak to zrobić. Nie zawsze ma siłę. Sytuacje mogą być różne, tak jak wielobarwne jest życie.

Praktyka psychologiczna podpowiada, że dorośli bardzo potrzebują pomocy we wspieraniu dzieci w żałobie. A i dzieci wymagają pomocy w radzeniu sobie z czyjąś śmiercią. Z pewnością kapłan, katecheta, jest osobą, która może wiele w tym względzie zdziałać. W społecznym przekonaniu, skądinąd uprawnionym, któż lepiej niż ksiądz zna się na sprawach ostatecznych i to właśnie dlatego jest on często tym, kto jest tu postrzegany jako specjalista „z pierwszej linii”.

Rozumienie śmierci przez dzieci w różnym wieku i reakcja na stratę

Żałoba to złożona i długotrwała reakcja na utratę bliskiej osoby (lub innego ważnego obiektu, do którego jesteśmy przywiązani), zaczynająca się od zaprzeczania, poprzez gniew, targowanie się, depresję, a zakończona pogodzeniem z utratą. Sposób jej przeżywania zależny jest od wielu czynników, w przypadku dzieci i młodzieży bardzo znaczący jest etap rozwoju na którym znajduje się młody człowiek. Niezależnie jednak od wieku, żałoba wiąże się z ogromnym stresem, który angażuje zarówno ciało jak i sferę psychiki.

Dzieci w wieku do 2 lat

Dla dziecka w tym wieku pojęcie śmierci jeszcze nie istnieje, co nie znaczy że mały człowiek nie cierpi z powodu utraty kogoś ważnego. Reakcją na oddzielenie najczęściej jest płacz, krzyk, przy czym brak jest jeszcze rozróżnienia między krótkotrwałą nieobecnością a długotrwałą utratą. Największy negatywny wpływ wywiera na dziecko w tym okresie brak stałej relacji z jednym, głównym opiekunem.

Dzieci w wieku 2–5 lat

Na tym etapie rozwoju brak jest jeszcze u dziecka wyraźnej granicy pomiędzy tym, co wewnętrzne a tym co zewnętrzne, pomiędzy rzeczywistością, a myśleniem magicznym, życzeniowym. Brak jest możliwości reflektowania zjawiska śmierci, również własnej. Dziecko może postrzegać śmierć jako formę snu, wyjazdu, obecności w innym wymiarze, z którego można powrócić. Nie wykształtowane jest jeszcze precyzyjne pojęcie czasu, i co za tym idzie brak jest właściwego rozumienia pojęć takich jak: „na zawsze”, „ostatecznie”, „nieodwracalnie”. W sytuacji śmierci bliskiego jest to przyczyną pozornej obojętności dziecka, przejawiającej się np. jego łatwym powrotem do zabawy po gwałtownym płaczu. Przez otoczenie dziecko może zostać z tego powodu odebrane jako „nieczułe”. Charakterystyczne reakcje w okresie żałoby to bardzo duży lęk o siebie i innych, niezrozumienie panującego wokół nastroju smutku, poczucie opuszczenia i zaniedbania, co może się wiązać z tym, że otoczenie jest zajęte przeżywaniem własnych emocji. Dziecko wyczuwa niezwykłość sytuacji, na którą często reaguje uporem, nieposłuszeństwem, próbami zwrócenia na siebie uwagi. Bywa przygnębione, ale nie uświadamia sobie tego i samo nie potrafi zwerbalizować przeżyć; zdarza się, że pojawia się negatywny stosunek do najbliższego żyjącego opiekuna. Odreagowanie uczuć może następować spontanicznie w zabawie (np. dziecko bawiąc się przeżywa „śmierć” lalki, czy naśladuje czynności z pogrzebu). Często pojawiają się też objawy regresji, np. lęki nocne, brak apetytu, wzmożona podatność na choroby.

Dzieci w wieku 5-8 lat

W tym wieku pojęcie śmierci często jest spersonifikowane, dzieci wyobrażają ją sobie jako np. kościotrupa, kostuchę, anioła. Słysząc o śmierci mogą się już odwoływać do swoich wcześniejszych doświadczeń z nią związanych (np. śmierci w rodzinie, utraty ulubionego zwierzątka). Mogą być też zainteresowane biologicznym wymiarem śmierci. Rozumieją już czym jest śmierć, ale nie posiadają jeszcze umiejętności radzenia sobie z trudnymi emocjami. Podobnie jak w poprzednim okresie rozwojowym mogą pojawiać się objawy regresyjne, w tym różne lęki czy moczenie nocne.

Dzieci w wieku 8-12 lat

Na tym etapie człowiek chce zaznaczać już swoją niezależność, jednak przejawia jeszcze wiele dziecięcych zachowań, co ma miejsce również w okresie żałoby. Występują trudności z pokazaniem swojej bezsilności i bezradności, dziecko może więc próbować nadmiernie się kimś opiekować lub kontrolować. Silne emocje może ujawniać w zachowaniach buntowniczych, które stwarzają pozory siły i niezależności. Częste może być zamknięcie się w sobie, niechęć do rozmawiania o zmarłym, idealizacja jego osoby, poczucie winy czy wręcz silna agresja, a także apatia, zaburzenia uwagi, pamięci, lęki, trudności w nauce. Dzieci w tym wieku swoje prawdziwe emocje ujawniają tylko wówczas, gdy poczują się bezpiecznie, trzeba więc starać się w miarę możliwości o to bezpieczeństwo zadbać. Należy również pamiętać, że dzieci na tym etapie rozwoju często traktują śmierć jako rodzaj kary za zło wyrządzone przez zmarłego lub przez samo dziecko, dlatego należy być szczególnie uważnym na tego typu sygnały i odpowiednio na nie reagować.

Nastolatki

Dla młodzieży od ok. 12 roku życia zrozumiałe są już w pełni pojęcia „ostateczność”, „nieodwracalność”. Z reguły dostępne też są w większości wszystkie wzorce myślenia, którymi posługują się dorośli. Pomimo jednak, iż nastolatek chce być spostrzegany jako dorosły, nie należy temu ulegać. Brak równowagi emocjonalnej wynikający z procesu dojrzewania sprawia, że przeżywanie żałoby w tym wieku jest bardzo trudne. Podobnie jak w poprzednim okresie rozwojowym czas żałoby może wiązać się z utratą dotychczasowych zainteresowań, słabszymi wynikami w nauce, może pojawiać się nadmierna, wręcz hipochondryczna troska o swoje zdrowie. Otoczenie może obserwować także, zwłaszcza u starszych nastolatków, pozorny spokój, apatię, „odcięcie” od emocji, zmianę tematu rozmowy w przypadku poruszenia zagadnienia straty, lub przeciwnie – nadaktywność, sztuczne wyszukiwanie sobie zajęć. Ponieważ w wieku dorastania stosunek do rodziców bywa buntowniczy, ambiwalentny, w przypadku śmierci rodzica może pojawiać się idealizowanie go, poczucie winy wobec niego lub gniew na zmarłą osobę.

Żałoba to rodzaj kryzysu, który człowiek przeżywa po śmierci znaczącej osoby. Warto uświadomić sobie, że istota kryzysu nie leży w urazowym wydarzeniu, trudnej sytuacji, ale w subiektywnej reakcji jednostki, która wyraża się w specyficznym, indywidualnym spostrzeganiu emocjonalnym i uczuciowym reagowaniu. Od tego, jak dana osoba widzi okoliczności i siebie na ich tle, zależą główne reakcje i zachowania przejawiane przez nią w sytuacji kryzysowego zakłócenia normalnego biegu zdarzeń. Na drodze żałoby każdy kroczy swoim własnym rytmem. Również dla dziecka w każdym wieku śmierć bliskiej osoby jest sytuacją kryzysową, w której może bardzo różnie reagować. Warto również wiedzieć, że w okresie żałoby prawie wszystkie reakcje (oprócz targnięcia się na swoje zdrowie i życie) są normalne. Zwłaszcza w pierwszej fazie ostrego żalu (ok. 7-14 dni) reakcje, także u dzieci, mogą być bardzo gwałtowne: ataki rozpaczy i smutku, skargi, płacz, dolegliwości somatyczne, lęki i poczucie zagrożenia. Zmiany w zachowaniu należy traktować jako wyraz przeżywanych wewnętrznie emocji związanych ze stratą. Może być jednak również i tak, że żałoba po bliskim może wystąpić u dziecka dopiero po kilku tygodniach czy miesiącach, co ma związek z uzyskaniem poczucia bezpieczeństwa. Dopiero w momencie kiedy poczuje się bezpieczne, dziecko zaczyna ujawniać swoje emocje. Odroczona żałoba może się wiązać też z uświadamianiem sobie straty i stopniowym jej zrozumieniem ; im młodsze dziecko, tym trudniej pojąć mu konsekwencje śmierci. U dzieci i młodzieży przeżycia związane z żałobą mogą ujawniać się etapami i być gwałtowniejsze niż u dorosłych, ponieważ dziecko i młody człowiek nie potrafią zajmować się trudnymi emocjami przez długi czas i łatwo balansują pomiędzy skrajnymi emocjami. Przebieg żałoby zależy też od tego czy śmierć była nagła czy spodziewana, od więzi, które łączyły dziecko ze zmarłym, od cech osobowościowych oraz bardzo ważnego czynnika jakim jest relacja z Bogiem.

Co nie pomaga w żałobie

Dawniej uważano, że prawidłowy przebieg procesu żałoby trwa 12 miesięcy, dzisiaj przyjmuje się, że głębokie przejście przez proces osierocenia może trwać do 2, a nawet do 4 lat. Pomimo tego, że żałoba jest doświadczeniem powszechnym, które w zasadzie przeżywa każdy człowiek, otoczona jest ona różnymi, zakorzenionymi przekonaniami, które nie służą prawidłowemu przeżyciu żalu po stracie. Istnieje szereg stereotypów, powielanych schematów, które utrudniają, czy wręcz blokują przejście przez żałobę i jej prawidłowe zakończenie oraz wsparcie osób w żałobie. Częste chociażby jest przekonanie, że z żalem należy sobie poradzić samodzielnie i nie należy obciążać innych swoim cierpieniem, a oferowana przez innych pomoc może wynikać z litości („nie potrzebuję litości”). Mocny jest także kulturowy model „twardego mężczyzny” i „dzielnej kobiety”, czy wreszcie lęk, że prosząc o wsparcie można spotkać się z odrzuceniem. Zwykle odczuwamy też niepokój przed kontaktem z osobami przeżywającymi żałobę, co spowodowane jest utrwalonymi, błędnymi przekonaniami: nie wolno proponować pomocy, narzucać się, bo to ryzyko kolejnego zranienia („pewno chcą zostać sami”), a samo bycie obok, słuchanie, towarzyszenie, czy choćby przytulenie raczej nie pomoże, bo „żal jest nieutulony”. Sądzimy, że naszym zadaniem jest coś poradzić, pocieszyć, a takie myślenie pogłębia tylko poczucie odczuwanej przez nas bezradności.

Również wobec dzieci dorośli nierzadko kierują różnego rodzaju komunikaty, które nie sprzyjają radzeniu sobie z bólem po śmierci bliskiego, a będące wynikiem tabu, które otacza żałobę. Chwaląc na przykład dziecko za często pozorną odporność i zaradność („ale jesteś dzielny”, „musisz być silny”), czy mówiąc mu: „tak widocznie musiało być”, „już czas przestać płakać, życie toczy się dalej”, itp., tym samym podpowiadamy mu, że lepiej nie okazywać swojego żalu i smutku, bo to nie jest dobrze spostrzegane, a płacz tylko potęguje cierpienie. Dziecko jest w swoisty sposób trenowane, by szybko wracać do „normalnego życia” poprzez sugerowanie mu, że ma się „wziąć w garść”, „nie grzebać się w przeszłości”, „nie rozdrapywać ran”, a „czas to najlepszy lekarz”, czy przez obdarowywanie go np. zabawkami, czy nowym sprzętem elektronicznym, aby miało się czym zająć i nie myślało o zmarłym. W radzeniu sobie ze śmiercią rodzica nie służy przekaz sugerujący, że dziecko teraz musi zastąpić ojca/matkę, czy normalizowanie takiej sytuacji poprzez chwalenie: „poradził/a sobie, stał/a się ojcem/matką dla młodszego rodzeństwa”.

Pozorne wyzdrowienie, czyli nie okazywanie przeżyć i szybki powrót do poprzednich aktywności, jest społecznie najlepiej przyjmowane, a z kolei na czyjąś stratę bardzo częste jest tylko pozorne reagowanie, które nie wspiera. Przyczyny takiego stanu rzeczy mogą być emocjonalne, bo często boimy się skontaktować z własnymi stratami (czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy ile ich przeżyliśmy) lub obyczajowe, bo nie nauczono nas jak samemu przeżywać żałobę i wspierać osoby będące w żalu po stracie. Jako wzorzec zachowania się w sytuacji żałoby utrwaliło się odcinanie od przeżywania emocji, a w tym okresie jest ich bardzo wiele i bywają bardzo trudne. Dla dzieci, zwłaszcza młodszych, dodatkową trudnością po stracie jest to, że rozwojowo nie mają one jeszcze wykształtowanej umiejętności rozpoznawania emocji i adekwatnego ich wyrażania, co może potęgować ich ból.

Jak wspierać dziecko po śmierci bliskiej osoby

Praktyka psychologiczna wskazuje, że w sytuacji osierocenia wiele dzieci czuje się opuszczonych, bagatelizowanych, starsze dzieci, które już potrafią formułować swoje myśli wskazują na niezrozumienie przez dorosłych, bycie niewysłuchanym. Pewna dziewięcioletnia dziewczynka, której tato zginął tragicznie, podczas spotkania z psychologiem wyraziła swoją chęć i gotowość uczestniczenia w pogrzebie, o czym jej mama (z pewnością z różnych względów) wcześniej z nią nie rozmawiała. Jak się jednak okazało dziecko rozmawiało z babcią, która podejmując ten temat i wspierając wnuczkę w jej zamiarze spełniła nieocenioną rolę.

Ze strony dorosłego, który chce pomóc dziecku przeżywającemu żałobę nic nie zastąpi obecności, rozmowy, wysłuchania i nienarzucającej się pomocy. Bardzo ważne jest:

  • Poinformowanie dziecka o śmierci bliskiej osoby. Najlepiej aby uczyniła to najbliższa dziecku osoba, dostosowując swój przekaz do jego wieku. Nawet jeśli śmierć nastąpiła w tragicznych okolicznościach (np. samobójstwo) dziecko powinno dowiedzieć się prawdy.
  • Umożliwienie dziecku pożegnania się ze zmarłym. Przyjmuje się, że zabranie dziecka, aby zobaczyło ciało zmarłego i pożegnało się z bliskim oraz udział w ceremoniach pogrzebowych mają pozytywny wpływ na radzenie sobie z obecną stratą i żałobą w przyszłości. Pozwala to na zaakceptowanie realności i nieodwracalności śmierci, zrozumienie tego, co naprawdę się stało i opanowanie lęku. Zawsze jednak trzeba (znając konkretne dziecko) kierować się tu zdrowym rozsądkiem i przede wszystkim zapytać je o zgodę na udział w tych wydarzeniach. Poprzez rozmowę dostosowaną do wieku dziecka należy przygotować je na te bardzo trudne, ale równocześnie doniosłe chwile: opisać wygląd zmarłego, poszczególne części ceremonii pogrzebowej, w tym opowiedzieć jak ludzie uczestniczący w pogrzebie mogą się zachowywać. Podpowiedzieć jak może czynnie włączyć się w pożegnanie: młodsze dziecko może przygotować pożegnalny rysunek, starsze napisać list, może modlić się za duszę zmarłego, oraz ofiarować przyjęcie Komunii św. Podczas pogrzebu należy też zapewnić dziecku opiekę znanej osoby, która będzie do jego dyspozycji i zareaguje na jego ewentualne problemy.
  • Zapewnienie poczucia bezpieczeństwa, co wiąże się z utrzymaniem (tak dalece jak to jest możliwe) codziennych nawyków i zwyczajów. Ważne, aby tych stałych elementów w życiu młodego człowieka było jak najwięcej (jednak nie należy trzymać się schematów dla nich samych). Wszelkie duże zmiany, jeśli to możliwe, powinny zachodzić co najmniej po roku od śmierci bliskiej osoby (np. rodzica).
  • Umożliwienie swobodnej rozmowy, pokazywanie, że o trudnych rzeczach można rozmawiać. Należy wspominać z dzieckiem osobę zmarłą ilekroć chce, oraz inicjować wspomnienia. Niekiedy dziecko nie będzie chciało rozmawiać o zmarłym i wówczas nie należy na to nalegać, ale warto być wrażliwym na pozawerbalne oznaki przeżywania przez nie straty. Dziecko, zwłaszcza małe, posługuje się innymi formami ekspresji niż słowa, swoje przeżycia wyrażając np. poprzez zabawę bądź nadpobudliwe zachowanie.
  • Akceptowanie (a nie negowanie) emocji, pozwalanie na wyrażanie: smutku, lęku, rozpaczy, złości, nienawiści czy poczucia winy oraz innych emocji, a także pomaganie dziecku w wyrażaniu ich w bezpieczny sposób. Bardzo ważne jest, aby nie ukrywać przed dzieckiem własnego żalu po czyjejś śmierci, tęsknoty czy smutku, wyjaśniać powody pojawiających się łez. Radzenia sobie z emocjami najlepiej uczy przykład i jeśli dziecko zobaczy, że okazywanie i rozmawianie o nich, nawet po śmierci bliskiej osoby jest normalne, istnieje szansa, że również będzie się nimi dzieliło (należy jednak pamiętać, aby nie obarczać nadmiernie dziecka problemami dorosłych). Kontakt z bólem i trudnymi uczuciami, ujawnianie, wyrażanie emocji, jest niezastąpione w procesie żałoby i prowadzi do odzyskiwania równowagi oraz umożliwia wyruszenie w dalsze życie.
  • Rozmawianie o życiu wiecznym i przeznaczeniu każdego człowieka do życia wiecznego, wskazywanie na oparcie, jakie w trudnej sytuacji można znaleźć w Bogu, zwłaszcza wówczas, gdy osoba rozmawiająca z dzieckiem sama czerpie siłę z relacji z Bogiem.

Śmierć w społeczności szkolnej

Mówi się, że na śmierć jest zawsze za wcześnie. Tym bardziej w szkole, kiedy odchodzi uczeń lub nauczyciel. Nawet jeżeli odejście jest poprzedzone chorobą, zawsze wiąże się z dużymi przeżyciami, bywają też sytuacje nagłej śmierci, kiedy to równowaga wszystkich w szkole zostaje mocno zachwiana. W takich okolicznościach ksiądz katecheta, jako członek społeczności szkolnej i równocześnie kapłan, może mieć ważną i szczególną rolę do spełnienia. Jak wskazuje praktyka, takie też są oczekiwania wobec księży katechetów.

Trudno wcześniej szczegółowo przygotować się na takie zdarzenie, warto jednak wiedzieć, co może służyć społeczności szkolnej w trudnych, wręcz traumatycznych okolicznościach, kiedy to mocno odczuwa się bezradność i towarzyszy doznanie, że doświadczenie śmierci dotyka bardzo osobiście uczniów i nauczycieli. Wsparcie dzieci i młodzieży w sytuacji żałoby w szkole cechuje specyfika kontaktu z grupą, gdzie poszczególne osoby mogą się różnie zachowywać, może pojawiać się naśladowanie innych a zachowania mogą być gwałtowne (np. płacz).

Ogólne wskazówki do postępowania w czasie bezpośrednio po śmierci w społeczności szkolnej:

  • Bardzo ważne jest szybkie poinformowanie uczniów o tym, co się wydarzyło, informacja powinna zostać oficjalnie przekazana w klasie (nie na ogólnym apelu szkolnym), nawet jeśli uczniowie wcześniej indywidualnie dowiedzieli się o śmierci. Katecheta może wesprzeć w tym nauczyciela lub wręcz go zastąpić (jeśli zna klasę). Wiadomość powinna być konkretna, dostosowana do wieku dzieci i zawierać prawdę, nawet trudną. W przypadku śmierci samobójczej trzeba podkreślić fakt, że nikt temu nie jest winien.
  • Trzeba pozwolić dzieciom i młodzieży na wyrażanie emocji i normalizować je, wskazywać, że w takiej sytuacji emocje mogą być bardzo różne co do ich jakości i natężenia; normalne jest, że ktoś np. płacze, ale może być, że nie odczuwa aż tak wielkich emocji i to że nie płacze, też jest czymś normalnym. Ważne jest wysłuchanie tych z uczniów, którzy chcą coś powiedzieć.
  • Należy zaproponować uczniom formę działania, które w danym momencie może przywrócić poczucie sprawczości i nadać zdarzeniu pewne ramy a równocześnie spełniać rolę pożegnalnych rytuałów. W uzgodnieniu z klasą i wychowawcą (dyrektorem szkoły) można zorganizować wyjście do pobliskiego kościoła, gdzie ksiądz krótko powie o znaczeniu cierpienia i śmierci oraz nadziei na życie wieczne w odniesieniu do męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, poprowadzi modlitwę (np. koronkę do Miłosierdzia Bożego) w intencji zmarłej osoby, jej rodziny i bliskich. Jeśli jest możliwość przed modlitwą każdy z uczniów może zapalić świeczkę (często w kościołach są przeznaczone do tego miejsca). Można też zorganizować krótką modlitwę w klasie. W szkole można umieścić klepsydrę, przygotować na jakiś czas miejsce upamiętniające zmarłą osobę (w przypadku śmierci samobójczej lepiej jednak nie stosować takich form, aby uniknąć jakichkolwiek pozorów gloryfikowania samobójstwa).
  • Klasa, którą śmierć dotknęła bezpośrednio powinna mieć udział w planowaniu uczestniczenia w ceremoniach pogrzebowych, np. zamówić Mszę św., wybrać kwiaty, młodsze dzieci mogą przygotować pożegnalne rysunki, które zostaną umieszczone w kopercie i złożone przy trumnie razem z kwiatami, starsi uczniowie mogą pisać listy, w których pożegnają się ze zmarłym (zwłaszcza jeśli śmierć była nagła). Udział uczniów w pogrzebie powinien być dobrowolny, w przypadku niepełnoletnich za zgodą rodziców. Należy unikać wyszukanych form uczestniczenia klasy/szkoły w pogrzebie. W przypadku śmierci samobójczej nie zaleca się organizować nabożeństwa żałobnego na dużą skalę.
  • Ważne jest, aby zapewnić dzieciom i młodzieży poczucie bezpieczeństwa i pewności. Pomaga w tym utrzymanie rutyny dnia codziennego, ponieważ pozwala zyskać poczucie panowania nad swoim życiem. Dlatego po odpowiednio długim (ocenić należy indywidualnie) czasie na rozmowę, modlitwę wskazany jest powrót do prowadzenia lekcji.
  • Należy wziąć pod uwagę, że obniżenie osiągnięć szkolnych jest w takiej sytuacji normalne i trzeba dać dzieciom i młodzieży czas, aby z powrotem mogli skoncentrować się na nauce.
  • Jeśli społeczność szkolna potrzebuje pomocy w radzeniu sobie z żałobą, warto zaprosić do współpracy psychologów.

Bibliografia dostępna w redakcji strony.

Agnieszka Szymańska – absolwentka psychologii na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, od kilkunastu lat pracuje w poradnictwie z dziećmi, młodzieżą, rodzicami i nauczycielami oraz osobami w podeszłym wieku. Wieloletni świecki współpracownik redemptorystów w ewangelizacji na terenie krajów Europy Wschodniej, dyrektor ds. kapitału ludzkiego Fundacji Auxilium prowadzącej Poradnię Specjalistyczną i Telefon Zaufania Arka”.